Przyjęcie propozycji układowych PKP Cargo w restrukturyzacji stoi pod znakiem zapytania. Obiekcje zgłaszają, między innymi, PKP PLK. Zarządca infrastruktury obawia się, że zamiana części długu na akcje przewoźnika będzie oznaczało utratę wymaganej przez przepisy niezależności – informuje „Puls Biznesu”.
Propozycje układowe PKP Cargo,
złożone do sądu pod koniec maja ubiegłego roku (z późniejszymi modyfikacjami), opierają się na znacznym przyspieszeniu (z pierwotnie planowanego 2036 na 2027 rok) spłaty długów, sięgających ok. 2,9 miliarda złotych. Ma to umożliwić przewoźnikowi
wcześniejsze przejście do „fazy rozwoju” i odzyskanie pełnej zdolności operacyjne i finansowej. Przewoźnik mógłby wtedy pozyskiwać finansowanie (z kredytów, ale też np. z funduszy unijnych), inwestować w tabor i infrastrukturę a także łatwiej pozyskiwać klientów.
W tym celu konieczne – według zarządu spółki – są jednak dwa rozwiązania. Pierwszym z nich jest
emisja trzech nowych serii akcji, z których jedna ma być przeznaczona dla wierzycieli (konwersja zadłużenia na kapitał), druga – dla PKP SA (by utrzymać udział tej spółki w PKP Cargo na obecnym, przeszło 33-procentowym poziomie), a trzecia – dla pracowników (jako program motywacyjny). Drugi postulowany krok to
umorzenie części długów.
Na naszych łamach przedstawiciele spółki odpowiadali na zarzuty wobec tego planu, argumentując, że dla inwestorów
korzystniejsze będzie posiadanie mniejszych udziałów w „zdrowej” spółce, niż większego w spółce pozostającej w stagnacji. Publikowaliśmy też – na ogół pozytywne –
oceny ekspertów branżowych.
Przyjęcie omawianych propozycji przez wierzycieli nie jest jednak pewne. Jak informuje „Puls Biznesu”, zgody na przejęcie części udziałów PKP Cargo nie wyrażają PKP PLK, którym przewoźnik zalega z opatami za korzystanie z infrastruktury. Zarządca twierdzi, że w myśl Ustawy o Transporcie Kolejowym powinien pozostać niezależny i bezstronny wobec korzystających z jego sieci operatorów. Konwersja długu na akcje przekreślałaby taką niezależność, powodując konflikt interesów. Objęcie udziałów w PKP Cargo – poza tym, że samo w sobie mogłoby zostać uznane za niedozwolony transfer – mogłoby spowodować utratę części środków przeznaczonych na modernizację i budowę sieci kolejowej (chodzi zapewne o fundusze unijne).
Wiceprezes PKP Cargo i członek zarządu spółki ds. restrukturyzacji Paweł Miłek nie zgadza się z taką argumentacją. Jak twierdzi, ewentualna konwersja nie da PKP PLK kontroli nad PKP Cargo i nie pozwoli wywierać na przewoźnika decydującego wpływu. Rozwiązanie to, zdaniem wiceprezesa, nie jest więc sprzeczne z obowiązującym prawem. Miłek przypomina też, że obecne propozycje układowe już zostały zmienione po rozmowach z wierzycielami – zwiększono, między innymi, udział spłat gotówkowych.
Wysłaliśmy do PKP PLK pytania w tej sprawie. Do tematu na pewno wrócimy.
PKP PLK nie są jedynym wierzycielem mającym zastrzeżenia do propozycji układowych PKP Cargo. Również Europejski Bank Inwestycyjny zasygnalizował, że oczekuje spłaty całego zadłużenia. Bank zamierza wspólnie z pozostałymi wierzycielami oraz akcjonariuszami opracować alternatywny plan restrukturyzacji. Również do EBI wysłaliśmy pytania o więcej szczegółów.